Pomorski Przewodnik Turystyczno - Krajoznawczy.

Czytaj więcej

Zapraszam do czytania, oglądania i komentowania

Jaro Reski
Czytaj więcej

Podziel się swoją historią, czekam na listy

Jaro Reski
Czytaj więcej

Złota przyroda Pomorza Zachodniego w naszej fotogalerii

Kraina Poplątanych Dróg
Czytaj więcej

Zapraszam do czytania, oglądania i komentowania

Jaro Reski
Czytaj wiecej

Tu, gdzie słońca blask...i morza szum

Kraina Poplatanych Dróg

Wednesday, 24 August 2022

Czerwona pręga pod Świdwinem.

 

Dzień był ponury. Postanowiłem tedy rozpuścić jego szarugę w bursztynie połczyna. A że czasu miałem wiele, pognałem po tego  połczyna aż do Połczyna, jako że w sklepie firmowym przy browarze mają zwykle ambrozję w pełnym wyborze. Za rogatkami Łobza zamachał do mnie…rasowy autostopowicz. Zabytkową książeczką, taką samą jak i ja machałem wiele, wiele lat temu. Wyglądał ja strach na wróble, tyle że lepiej utrzymany. Hippis na przyspieszonej emeryturze.
„Bierzepan nastopa czy nałebka?” – zapytał.
„Z dobrego serca” – odrzekłem pretensjonalnie.
Był to dziwny typ. Mówił, śmiesznie sklejając słowa, że zamarzyła mu się na stare lata sława, po czym uściślił, że chce odwiedzić dawno niewidzianego kolegę z wojska, mieszkającego w onej Sławie – pod Świdwinem.
„Paczpapanie: jakpiknie, jakmalowanie!” – zagadnął.
Akurat w chwili gdy zamierzałem przeklnąć brzydką pogodę. Ale miał zapewne na myśli urodę Łobeszczyzny.
Na widok wyłaniających się zza horyzontu silosów przed Byszewem zapiał z uznaniem: „Paczpapanie: jakiebanie!”, a kiedyśmy przekraczali pod Mielnicą Starą Regę, zawołał z nieudawanym zachwytem: „Paczpapanie: jakaśwejcaria!”. Zamku w Świdwinie jakby nie dostrzegł, za to widząc centrum wodne zacmokał: „Paczpapanie: jakarura! Musitam gorzałę przetaczają”. Kiedy kole lotniska ziewnął: „Paczpan… Iletu muchów…”, zrozumiałem iż ma na myśli lądujące odrzutowce, wyjątkowo tego dnia liczne. Ale zaraz potem ożywił się, wołając:„Paczpapanie: jaka marchiwa!”.
Wtenczas i ja zwróciłem uwagę na tę czerwoną pręgę. Zatrzymałem się, by pstryknąć fotkę. A on podszedł do tych stojących pod ścianą budynku jegomościów. Po chwili wrócił.
„Paczpapanie wózekmają nasprzedanie!”.
Wzruszyłem ramionami. Na co on: „Idotego, paczpapanie: jakpanwłaśnie akuratnie jedziesz! Powiedzielipanie dopołczyna prosto jakszczelił!”. Zapuściłem motor, a on jeszcze na odchodnym rzucił, nieco się zająknąwszy:
„Paczpa… Takato pręga krwawa dosławy prowadzi, że ja pierdziuuuu!!!”.
A od Sławy właśnie szła piękna pogoda.
I połczyn mi tego dnia zasmakował szczególnie.
Patrz pan, panie…

Poczytaj sobie

Friday, 19 August 2022

Ińskie Karaiby

 

Dawno, dawno temu, a może i dawniej, chudy jak maszt brygu sezonowy pirat ze Śląska, w ciut za obszernych tęczowych bermudach i w smolistej chustce na ryżym łbie, zsuwającej mu się fantazyjnie na jedno oko, ściskając w dłoni flaszkę po dopiero co wysączonym napoju rumopodobnym „Seniorita”, służącą mu teraz za lunetę do wypatrywania co ponętniejszych, smakowicie wysmażonych na mulatki wczasowiczek, przyśpiewując sobie lekko fałszywie „Sanofdżameeeejka!!!”, usiłował porwać w tan plaży co piękniejszy łan.
Skończyłoby się to zapewne jakąś większą chryją, może nawet i krwawą bitwą pod Sołtyskami – bo już ku niemu sunęły groźne miejscowe ludojady, gdyby w odpowiednim momencie nie wypłynął był od strony „Łącznościowca” wielgaśny płetwal błękitny w jednoczęściowym, dzierganym z elanowłóczki kostiumie kąpielowym, z którego można byłoby wykroić niezły włok do łapania marlinów pod Kajmanami.
„Wisiekchulero! – zawołał – Znowujżesz ciebie palma łodbiła, pierunie jełopiasty! Dawojno mietutaj!”.
Na to piracina zbladł niczym żagiel na słońcu, i rzekł, zezując na płetwala:
„Bacha: ma mama… Żona, znaczy się…”.
Po czym, jak szkuner, któremu orkan na Jamajce strzaskał ster i stępkę, podryfował ślamazarnie ku swej lubej Baszce, na odchodnym rzucając sentencjonalnie w tłum:
„Ciężka je rzyć, ale trza żyć!”.

Poczytaj sobie

Wednesday, 17 August 2022

Zachód słońca na Drodze Kota. Tuż za Reskiem.


  W tym miejscu, o tej samej porze, tyle że dawno, dawno temu, razem ze starszym bratem znaleźliśmy tajemniczy balon. A raczej to on nas znalazł, lądując niemalże na naszych głowach. Był to zachodni aerostat meteorologiczny, a może szpiegowski… Z tego cośmy odkryli w koszu oraz z samego balonu mój brat, sprytniejszy niż sam Pomysłowy Dobromir, sklecił kilka wariackich zabawek. Mówił, że dwa takie balony wystarczą do zbudowania rakiety na Księżyc. Z tego właśnie powodu jeszcze przez kilka kolejnych tygodni wymykałem się wieczorem na pole, mając nadzieję na upolowanie kolejnego aerostatu… i marząc o locie na Srebrny Glob. A było to jeszcze przed tym nim Orzeł wylądował (lub nie wylądował, jak dowodzą niektórzy…).

Poczytaj sobie

Friday, 12 August 2022

Ińskie Karaiby

 

Sosny na słonecznej plaży strzeliste niczym palmy, bezludna wyspa o rzut kamieniem, przejrzysta woda niesie „Bahama Mama”…
  Po cóż „po szerokim szukać świecie tego, co jest bardzo blisko”…?

Poczytaj sobie

Las. Tarcza do nieba.

 

…z zeszytu skradzionego Wujowi z Cedyni:

 „nie rozumiem ja lasu

aż tak jak pan leśniczy

który uczone układa plany

i palec wznosi wysoko

niby świnty na obrazie

czemuż zatem las

rozumie mnie a nie

pana leśniczego

czego?”

Poczytaj sobie

Tuesday, 26 July 2022

Kosze na plaży. Kołobrzeg.

 

… z zeszytu skradzionemu Wujowi z Cedyni*:

 

 „...a mię wtenczas smutek lata

zeszłego przymula kosmaci

siadam tedy na progu i plotę

kosze plotę i plotę plotę

... i tak aż do następnego lata…”

 

*(który dorabiał sobie czasem wikliniarstwem)

Poczytaj sobie

Monday, 30 May 2022

Gdzieś za Słowikowem, gdzieś za Mokronosem…

 

Kiedy byłem bardzo małym chłopcem… Gdzieś za Słowikowem kończył się świat. A nawet Wszechświat… Tam było Nic.

Kiedy byłem małym chłopcem… rzekł mi ojciec dnia pewnego tak: gdzieś za Słowikowem, gdzieś za Mokronosem… - tam dopiero zaczyna się świat! Inny świat.

Nic zniknęło. I tylko czasem trochę żal…

Poczytaj sobie

Wednesday, 3 November 2021

Gryfice. Piramida epok.

 

Pomieszanie, poplątanie – i niech tak już pozostanie.

Jak najdłużej.

 

I za to kocham Gryfice, miasto gdzie pięknie się czasy mieszają

(i za kolejki wąskotorowe, oczywiście!).

Pięknieją te nasze Gryfice… Nawet rudery są tam bajecznie piękne…

Nawet i w słotę…

Poczytaj sobie

Thursday, 21 October 2021

Okolice Buendiowa*

 

                                             Droga pod Czachowskimi Górami.


* Próżno już szukać Buendiowa - pysznej świątyni z kolumnami ze strzelistych buków, którą pożarły ongiś nienasycone piły. Tam, gdzie widziałeś doskonałość Jedni, dziś króluje chaos chaszczy



Poczytaj sobie

Linki

Twitter Facebook Instagram You Tube Behance wordpress RSS Feed Email Pinterest

Popular Posts

O blogu słów kilka

Drogi mają to do siebie, że zwykle plączą się niemiłosiernie. Moje drogi życiowe są zaś mocno splątane z zachodnią i środkową częścią Pomorza, które samo w sobie jest jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną Krainą Poplątanych Dróg. A dlaczego? Dowiesz się tego - wędrując drogami bloga mego!

Szukaj w blogu


About Me

My photo
Poplatanymi drogami idę przez życie...

Followers

BTemplates.com

Blogroll

About

Copyright © Kraina Poplątanych Dróg - kpdreskiego | Powered by Blogger
Design by Lizard Themes | Blogger Theme by Lasantha - PremiumBloggerTemplates.com