Pomorski Przewodnik Turystyczno - Krajoznawczy.

Czytaj więcej

Zapraszam do czytania, oglądania i komentowania

Jaro Reski
Czytaj więcej

Podziel się swoją historią, czekam na listy

Jaro Reski
Czytaj więcej

Złota przyroda Pomorza Zachodniego w naszej fotogalerii

Kraina Poplątanych Dróg
Czytaj więcej

Zapraszam do czytania, oglądania i komentowania

Jaro Reski
Czytaj wiecej

Tu, gdzie słońca blask...i morza szum

Kraina Poplatanych Dróg

Thursday, 17 December 2020

O wodniku Zdenku i meliorancie Zenku – baśń gryficka

Kraina Wodnika w Gryficach. O wodniku Zdenku i meliorancie Zenku – baśń gryficka. Dawno, dawno temu, a może i jeszcze dawniej, w pięknym stawie pod Ostrawą mieszkał sobie upierdliwy wodnik Zdenek. Temuż że wodnikowi wpadła onegdaj w wodne oczko piękna rusałka Dobrawa. Ale że za dobra była ona dla takiego upierdliwego łazęgi, to gdy ją z onego oczka próbował wyciągnąć, dostał był Zdenek porządnego kosza. Urażon, postanowił opuścić czeską Macierz, a że choć dawno to było, ale już w epoce, gdy bratni naród czeski zwykł pozdrawiać się marynarskim „Ahoj!”, toteż za znakiem czasu idąc, pobieżył wodnik wodami śródlądowymi aż nad sam Bałtyk. Stamtąd planował już słonymi bajorami przedostać się nad Amazonkę, gdzie – jak słyszał – stawów jest pod dostatkiem, a w nich amazonki prześliczne mieszkają. Kiedy jednak posmakował wody solonej, uznał że nie zdzierży i postanowił wracać. Tyle że pod Gryficami, na Redze, tak mu się spodobało, iż na dłużej mu się ostać zechciało. Tedy żył sobie spokojnie wieki całe, szkodząc niewiele, jak na wodnika czeskiego przystało. Ale że nie tylko wodnikowi, lecz i każdemu normalnemu facetowi żyjącemu bez baby szajba w końcu odbije, toteż krótko po ostatniej wojnie światowej Zdenkowi zwidziało się, że już długo nie pociągnie, góra: pół wieku – toteż ze złości zaczął być bardziej upierdliwy niż zazwyczaj. Zalewał tedy pola i łąki wodą regańską, doprowadzając do zielonej pasji powiatowego referenta rolnego towarzysza Zielonkę (który tak po prawdzie zwał się Czerwonka, ale ze złości mu facjata zieleniała). A tu województwo ponagla, by wyciągać te cholerne kwintale z hektara. Poszedł tedy towarzysz Zielonka po rozum do głowy, ściągając na ziemię gryficką melioranta Zenka, co był człek żwawy, a że zremeliorował zniszczone przez faszystów Żuławy, stąd zwano go nie Żwawym, a Żuławym Zenkiem. Ten Zenek nie był w ciemię bity, toteż od razu skumał z kim ma do czynienia. Wiedział też że zwykłymi metodami melioracyjnymi, nawet i tymi wprowadzonymi ostatnio przez sławnego Saszę Suszę-Meliorowa, wodnika z wód gryfickich nie wykurzy. Zwrócił się tedy o radę do bratniego Hlavni Cesko-Slovenskie Odvodneni, a stamtąd mu bratersko odpisano, że wodnika nie da się złapać inaczej niż na piwo i knedliczki. A tu kłopot – bo piwo z Połczyna może i lepsze od czeskiego, ale skąd wziąć knedliczki? Okazało się jednak, że mieszka w powiecie niejaka Kowalowa, której panieńskie nazwisko brzmi: Hahaczkowa – bo ją Kowal poznał na robotach w Rajchu, a takie knedliczki czyniła, że jej zaraz kolco na palec wcisnął i już do Czech nie wróciła. Hahaczkowa się postarała, zaknedliczkowała - smakowicie jak umiała. Stąd i ustawił Zenek pułapkę na Zdenka należytą: z talerza przednich knedliczków i z przedniego Połczyna poczynioną. I byłby się wodnik w oną złapał, ale nieświadomy szczegółów operacji referent zechciał był akurat rozejrzeć się w terenie. Zobaczywszy michę z parującymi knedlikami i kufel połczyńskiego, nie zastanawiając się długo, rzucił się do konsumpcji. A wtenczas dzwonki alarmowe zabrzmiały i parobczaki Żuławego Zenka rzuciły się z siecią na domniemanego wodnika. Wściekły towarzysz Zielonka zzieleniał ze złości, a w szamotaninie zaplątawszy się w zielsko nabrzeżne stał się tak podobny do wodnego stworzenia, że wszelkie jego obiekcje mimo uszu puszczano. Zakuto go w łańcuchy na Redze w Gryficach, gdzie do dzisiaj sobie w sitowiu żyje w spokoju, dokarmiany od czasu do czasu piwem połczyńskim, a czasem nawet i praskim, oraz knedlikami dowożonymi od wnuczki pani Kowalowej-Hahaczkowej. Podobno sobie nawet przygruchał jakąś rusałkę spod Trzebiatowa. Zenek zainkasował premię i pojechał nawadniać Saharę. Zaś Zdenek, stwierdziwszy, że na dwóch wodników miejsca pod Gryficami jest za mało, wrócił pod swoją Ostrawę, gdzie ponoć piękna Dobrawa wciąż do wzięcia była i na bok kosz odstawiła. Żyją szczęśliwie w jakimś stawie. A o towarzyszu Zielonce, czy też Czerwonce zapomniano…
Poczytaj sobie

Linki

Twitter Facebook Instagram You Tube Behance wordpress RSS Feed Email Pinterest

Popular Posts

O blogu słów kilka

Drogi mają to do siebie, że zwykle plączą się niemiłosiernie. Moje drogi życiowe są zaś mocno splątane z zachodnią i środkową częścią Pomorza, które samo w sobie jest jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną Krainą Poplątanych Dróg. A dlaczego? Dowiesz się tego - wędrując drogami bloga mego!

Szukaj w blogu


About Me

My photo
Poplatanymi drogami idę przez życie...

Followers

BTemplates.com

Blogroll

About

Copyright © Kraina Poplątanych Dróg - kpdreskiego | Powered by Blogger
Design by Lizard Themes | Blogger Theme by Lasantha - PremiumBloggerTemplates.com